
Alkoholizm to oczywiście poważny problem psychologiczny i społeczny, ale tym razem coś o alkoholu w ramach luźnej ciekawostki, a wnioski z tych dociekań można byłoby zapewne przełożyć na spożywanie dowolnych napojów i potraw.
Badacze z amerykańskiego Środkowego Zachodu, konkretnie Iowa State University w Ames dokonali swego czasu interesujących ustaleń. Okazuje się, że ilość wina, jaką nalewamy do kieliszka, zależy od jego rodzaju. I rodzaju wina, i kieliszka.
Oto najważniejsze odkrycia:
1. Ludzie zwracają większą uwagę na orientację pionową, niż poziomą. Zatem, więcej lejemy do kieliszka szerokiego, niż do wąskiego, bo wydaje nam się, że trunku jest w nim mniej. Idąc dalej tym tropem – z wąskiego kieliszka pijemy mniej, bo mamy wrażenie, że wina jest w nim więcej.
2. Więcej wlewamy do kieliszka trzymanego w ręku, niż do stojącego na stole. Nie sprecyzowano czym może to być spowodowane. Osobiście obstawiam utrudnioną ocenę nalanej ilości + zaburzoną koordynację ruchową. Ewentualnie bliższy związek emocjonalny z kieliszkiem.
3. Znaczenie ma kontrast między kolorem wina a kolorem kieliszka. Do typowego, przezroczystego, wlejemy więcej wina białego, niż czerwonego, bo to pierwsze bardziej się z nim zlewa.
Mimo wszystko pamiętajmy, że te różnice pomiędzy kieliszkami i tak dalej, to są wielkości rzędu ok. 10%, czyli niewielkie. Nie podano co i z jakich kieliszków pili autorzy badań. Wprawdzie wydają się one nieco zabawne, ale mogą być przyczynkiem do leczenia nadużywania alkoholu czy zaburzeń odżywiania.
