Gdzie się podziały tamte eksperymenty?

Chciałbym napisać o zjawisku, zwanym efektem Lucyfera, ale cofnijmy się najpierw do czasów sprzed ukucia przez Zimbardo tego terminu.

Wszystko zaczęło się od Milgrama. Właściwie zapewne zaczęło się jeszcze wcześniej, ale nie bądźmy drobiazgowi. Eksperyment Milgrama jest na tyle słynny i przełomowy, że stanowi dobry punkt wyjścia do omówienia ustaleń Zimbardo. Zresztą obaj panowie kończyli tę samą podstawówkę. Nie wiem co tam się działo, ale jak widać potem chodziły im po głowie podobne pomysły. Samego eksperymentu dokładnie opisywać nie będę, bo raz, że zapewne większość o nim słyszała, a dwa, w razie czego służy wujek Google, stryjek czat AI lub ciocia Wiki lub : https://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Milgrama. W ogóle temat jest na tyle szczegółowo omówiony i opisany w książkach i mediach, że trudno tu coś odkrywczego dorzucić. Będzie w megaskrócie o eksperymencie i dokładniej o kilku związanych z nim zagadnieniach.

Milgram rozważał kwestię posłuszeństwa wobec autorytetów, poruszony okrucieństwami II wojny światowej, a zwłaszcza nazistów. W zaaranżowanym przez niego eksperymencie losowo wybrani ludzie byli proszeni przez badacza, postrzeganego jako autorytet, o rażenie coraz silniejszym prądem pewnego mężczyzny. Był to współpracujący z Milgramem aktor, który tylko udawał, że otrzymuje bolesne wstrząsy elektryczne. Wynik badań również był dla autorów wstrząsem, gdyż okazało się, że zdecydowana większość osób badanych, pod wpływem poleceń, aplikowała coraz wyższe napięcie, aż do końca skali, co mogło rażonego mężczyznę zabić. Wyszło na to, że wpływ autorytetu jest bardzo duży, w związku z czym w XXI wieku w co drugiej reklamie telewizyjnej mamy pana w białym kitlu.

Co warto dodatkowo podkreślić? Jedną z takich rzeczy jest fakt, że badani woleli traktować prądem Bogu ducha winnego człowieka (swoją drogą – mocno się męcząc krzywdzeniem innej osoby), niż przerwać eksperyment, mimo tego, że gdyby tak zrobili, otrzymaliby za całe zamieszanie tyle samo pieniędzy. Kolejna sprawa – na początku aranżowano losowanie, sugerujące, że badani sami o włos uniknęli losu osoby rażonej prądem. Jak widać nie wpłynęło to na na tyle dużą identyfikację z „ofiarą”, żeby przezwyciężyć siłę autorytetu.

Z ciekawszych rzeczy Milgram zbadał jeszcze opcję chomik. Wybrane kobiety bawiły się ze zwierzątkami (wytworzenie więzi), a potem również bez większych zastrzeżeń traktowały je prądem (tym razem nieudawanym 🙁).

Oczywiście sam eksperyment był wątpliwy etycznie, krytykowano cierpienia osób badanych, zmuszanych do zadawania innym bólu. Nie przeszkodziło to w przeprowadzeniu dekadę później przez Zimbardo doświadczenia jeszcze bardziej drastycznego. Wtedy wreszcie miarka się przebrała, zmieniono przepisy i zaczęto tworzyć kodeksy psychologicznej etyki.

Warto dodać, że wyniki uzyskane przez Milgrama spotkały się z krytyką. Pojawiały się zastrzeżenia co do metodologii i w ogóle tego, czy były zachowane kryteria naukowe. Acz należy przyznać, że próby replikowania tego doświadczenia przez innych psychologów z reguły potwierdzały konkluzje Milgrama. Z bardziej miarodajną krytyką spotkał się późniejszy o dekadę eksperyment Zimbardo.

Czasy spektakularnych eksperymentów minęły, to se nevrati i chyba dobrze

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Gabinet psychologiczny — Konrad Jarecki-Pawlikowski
ul. Bolesława Krzywoustego 3/lok.3, 09-400 Płock
tel. +48 573 464 333  |  e-mail: kontakt@terapiapoznawcza.com.pl
Przewijanie do góry