
Kontynuując przybliżanie sylwetek znanych psychologów, proponuję tym razem przyjrzenie się Martinowi Seligmanowi. Podstawowe informacje to oczywiście jedno kliknięcie w Wikipedii, więc poszukajmy czegoś ciekawszego. Nie każdy na przykład wie, co doprowadziło go do takiego, a nie innego kierunku naukowych dociekań, a co za tym idzie sformułowania jego koronnej teorii wyuczonej bezradności (w.b.). Otóż ojciec badacza, który całkiem nieźle radził sobie w życiu, został w pewnym momencie przygnieciony przez poważne problemy i nigdy już się z tego psychicznego dołka nie podniósł. Doprowadziło to młodego Martina do prób znalezienia przyczyny tego, co powoduje, że niektórzy ludzie wydają się być “z żelaza”, natomiast innych są w stanie “złamać” nawet obiektywnie niewielkie kłopoty. Już na uniwersytecie przeprowadził swoje słynne eksperymenty na psach (za co, swoją drogą, był krytykowany przez organizacje zajmujące się prawami zwierząt). Okazało się, że bodźce nie zawsze działają tak jak chciałby, będący już wtedy klasykiem, Skinner. Przy długotrwałym narażeniu na negatywne oddziaływania (porażenie prądem) psy nabywały właśnie owej wyuczonej bezradności i nie próbowały unikać bólu, nawet kiedy bez problemu mogły to zrobić. Trochę mniej znany jest fakt, że zawsze był pewien procent zwierząt, które wydawały się być odporne na w.b.. Seligman zakładał występowanie podobnych proporcji u ludzi. W toku dalszych badań okazało się, że wpływ na podatność na w.b. ma w głównej mierze atrybucja, a zatem to, w jaki sposób wyjaśniamy sobie przyczyny danego zachowania czy zdarzeń.
Wniosek Seligmana był taki, że spotykające nas negatywne zdarzenia, z psychologicznego punktu widzenia, najkorzystniej jest wyjaśniać sobie jako spowodowane przyczyną zewnętrzną, a nie wewnętrzną (np. test był trudny, a nie – ja jestem głupi), przejściowe, a nie stałe (np. nie powiodło mi się na teście, ale następnym razem będzie lepiej), i dotyczące pojedynczego, a nie całościowego obszaru życia (np. OK, nie poszło mi w teście, ale to nie znaczy, że kiepsko gram w piłkę albo gotuję). Można dywagować czy manipulowanie atrybucją jest zakłamywaniem rzeczywistości (bo przecież czasem ewidentnie nie masz pecha, tylko jesteś w czymś słaby) i czy nie generuje to z kolei innych problemów. Tym niemniej, myślę, że warto takie techniki psychologiczne polecić osobom, które mają wyraźną tendencję do dołowania się poprzez ciągłą atrybucję wewnętrzną, stałą i globalną – to rzeczywiście może pomóc.
Wracając do Seligmana, potem jak wiadomo zajął się budowaniem całej nowej dziedziny psychologii – psychologii pozytywnej. Wiele można na ten temat znaleźć w internecie, ograniczę się więc na koniec do przytoczenia kilku jego cytatów (tłumaczenie własne).
„Uważam, że do roku 2051 jesteśmy zdolni doprowadzić do stanu, w którym 51% ludzkości będzie się wspaniale rozwijać” – Wygląda na to, że Seligman nie uważa zbyt dużej części globalnego społeczeństwa za „flourishing” (brak idealnego tłumaczenia tego słowa na polski), bo skoro dążymy do 51%, to teraz ten poziom jest jeszcze niższy.
„Staram się rozszerzyć pole działania psychologii pozytywnej daleko poza (wywołanie) uśmiechu na twarzy. (Zmierzanie ku) szczęściu, to tylko jedna piąta ludzkich dążeń.” – Seligman odnosi się tu do akronimu PERMA. Szczęście (Pozytywne emocje) jest tu tylko jedną składową. Pozostałe to: zaangażowanie (Engagement) w to, czym się zajmujemy, pozytywne Relacje z innymi, sens życia (Meaning) i osiągnięcia (Accomplishments).
“Psychologia to znacznie więcej niż tylko terapia. Psychologia wiąże się też z edukacją, pracą, małżeństwem, nawet ze sportem. Chcę widzieć jak psychologowie pomagają ludziom we wszystkich tych dziedzinach.”
“Gdyby zależało nam tylko na pozytywnych emocjach, nasz gatunek wymarłby dawno temu.”
“(Testy) satysfakcji z życia generalnie mierzą radosny nastrój, więc nie są uprawnione do bycia sednem żadnej teorii, która pretenduje do bycia czymś więcej, niż tylko szczęściologia.”
Podsumuję zacytowaniem polskiego tytułu jednej z książek Seligmana – “Learned optimism”, pamiętajmy, że w pewnym stopniu “Optymizmu można się nauczyć” .

